|
WSPOMNIENIA
Pamięci Prof.
Waldemara Dutkiewicza
Świeca życia Prof. Waldemara
Dutkiewicza zgasła na pewno przedwcześnie. Mogła przecież dać
jeszcze wiele światła i ciepła. Wciąż trudno się pogodzić z tą
ogromnie smutną prawdą, że Waldemar nie żyje. Jego nagła śmierć
poruszyła nie tylko społeczność Wszechnicy Świętokrzyskiej
i Akademii Świętokrzyskiej, ale także krakowskiej Akademii
Wychowania Fizycznego, której był wybitnym absolwentem. W Krakowie
się też doktoryzował i na wniosek naszej Uczelni otrzymał tytuł
profesora. Całe pracowite i uczciwe życie śp. Prof. Waldemara
Dutkiewicza postawione jest już w obliczu wieczności, a my
wspominamy Jego twórcze dokonania i owocną z Nim współpracę. Jego
duża wiedza, otwarte myślenie, samodzielność, pracowitość i wielka
życzliwość pozostaną wzorem dla nas wszystkich.
Niewątpliwie na co dzień będzie nam
bardzo brakowało Waldemara – Jego charakterystycznej postaci,
uśmiechniętej twarzy, ciepłego głosu i Jego czynnej – wychodzącej na
nasze spotkanie – dobroci.
Uczestnicząc wraz z siedmioosobową
delegacją Senatu krakowskiej AWF (z JM Rektorem J. Zdebskim na
czele) w uroczystej liturgii pogrzebowej i
towarzysząc zmarłemu Koledze w ostatniej ziemskiej drodze z Katedry
na cmentarz (w długim orszaku ponad tysiąca
osób) byłem i jestem przekonany, że Waldek nie wszystek umarł, że wiele
z Niego pozostanie w naszych umysłach i sercach. Została przecież
Jego naukowa twórczość oraz bogate świadectwo Jego życia.
I za to mu serdecznie dziękujemy.
Marian
Bukowiec
Kraków – w marcu 2007
Kim dla mnie
był i pozostanie Profesor?
Moja cała droga zawodowa łączy się
z Profesorem. Pracowałam z Profesorem w jednym zakładzie na AŚ ponad
20 lat i od początku istnienia WŚ na tym
samym wydziale WFiT. To Profesor nauczył mnie sztuki pracy naukowej,
dydaktycznej, zawsze służył swoją wiedzą, radą, a zarazem życiową
mądrością. To On podpowiadał, odkrywał tajemnice „doskonałości”
pracy w zespole ludzkim, przez swój sposób bycia i styl zarządzania
w pracy zawodowej. Był moim konsultantem naukowym i recenzentem
pracy doktorskiej, którą broniłam w AWF – Warszawa, również w przygotowaniu
rozprawy habilitacyjnej.
Dawał poczucie bezpieczeństwa, a jeśli
już krytykował to robił to niemal po „ojcowsku”. Wszędzie tam,
gdzie się pojawiał, to coś budował wokół siebie, nigdy nie szczędził
sił, czasu, nie ograniczał możliwości kontaktu ze sobą.
Można powiedzieć, że wychował młodsze pokolenia naukowców tzw.
„Szkoły Profesora Dutkiewicza”.
Trudno więc wyrazić słowami tę
wielkość Profesora człowieka – naukowca. Profesor stanowi dla mnie
wzór wspaniałego Mistrza, Nauczyciela, Wychowawcy i tak już
pozostanie. Myślę, mogę określić działalność Profesora z całą
świadomością, że był to Człowiek-Instytucja, który żył dla innych.
Bożena
Zawadzka
|