Najlepsi z nas odchodzą pierwsi.

Nie umiera ten, kto trwa w pamięci żywych…

 

Przepełnieni bólem i smutkiem pożegnaliśmy zmarłego 19 lutego 2007 r.

prof. zw. dr. hab. Waldemara Dutkiewicza,

naszego serdecznego Przyjaciela i Kolegę, najlepszego Nauczyciela, wybitnego Uczonego.

Odszedł Człowiek wielkiego serca i prawego charakteru, zasłużony Nauczyciel akademicki,
Wychowawca wielu pokoleń kadr naukowych i studentów.

Non omnis moriar

 

Życie to podróż, wieczna wędrówka w poszukiwaniu prawdy, w dążeniu do wyznaczonego celu. Takich ludzi jak Profesor spotyka się na owej drodze tylko od czasu do czasu. Tym większe znaczenie mają wszelkie przypadkowe nawet spotkania i kontakty, te trudne do zdefiniowania chwile, w których jeden człowiek swoim optymizmem, osobowością i mądrością wzbogaca wszystkich wokół siebie. Bezpośredniość, dobroć, wiedza, przyjaźń to tylko niektóre z cech, jakimi na co dzień emanował ten niezwykły Uczony.

Po ukończeniu szkoły średniej, po zdaniu matury, Waldemar Dutkiewicz wyjechał na studia w Wyższej Szkole Wychowania Fizycznego w Krakowie. Kilka lat później z magisterskim dyplomem podjął pracę pedagogiczną. Był najpierw nauczycielem, ale bardzo szybko został zastępcą, a potem kierownikiem szkoły podstawowej. Po obronionym w krakowskiej Akademii Wychowania Fizycznego doktoracie rozpoczął pracę w Instytucie Kształcenia Nauczycieli i Badań Oświatowych w Kielcach. Gdy rozpoczął pracę w szkolnictwie wyższym, swoją wiedzą, jak chlebem, dzielił się ze studentami. Jego uczniami są też młodzi naukowcy, kilku doktorów. W dorobku naukowym Profesora znalazły się nie tylko książki, ale również ponad sto artykułów i komunikatów z prowadzonych badań. Wielokrotnie był redaktorem prac zwartych i opracowań naukowych z licznych organizowanych przez Jego najbliższych współpracowników konferencji, seminariów i sympozjów.

Drzwi Jego gabinetu nie były nigdy zamknięte dla osób potrzebujących wsparcia czy pomocy, porady, wskazówki, impulsu do działania. Nie ma najmniejszej przesady w stwierdzeniu, że Profesor kochał życie i ludzi. Niezwykle ciepło, życzliwość, z jaką odnosił się zawsze do innych, zjednywała mu przyjaciół. Autorytet Profesora Waldemara Dutkiewicza nie wynikał z rozlicznych funkcji, jakie sprawował, ale z niezwykłej aury dobroci i sympatii, jaką wokół siebie roztaczał.

Odszedł od nas nagle. Jeszcze miał tyle do zrobienia, jeszcze tyle trudnych wyzwań czekało na Jego decyzje, na Jego postanowienia. Nagle zabrakło Profesora. Nie ma już z nami naszego Nauczyciela, Mistrza i Przyjaciela.

(za: „Gazeta Wyborcza” z 21 lutego 2007 r.)

WSPOMNIENIA

 

Pamięci Prof. Waldemara Dutkiewicza

 Świeca życia Prof. Waldemara Dutkiewicza zgasła na pewno przedwcześnie. Mogła przecież dać jeszcze wiele światła i ciepła. Wciąż trudno się pogodzić z tą ogromnie smutną prawdą, że Waldemar nie żyje. Jego nagła śmierć poruszyła nie tylko społeczność Wszechnicy Świętokrzyskiej i Akademii Świętokrzyskiej, ale także krakowskiej Akademii Wychowania Fizycznego, której był wybitnym absolwentem. W Krakowie się też doktoryzował i na wniosek naszej Uczelni otrzymał tytuł profesora. Całe pracowite i uczciwe życie śp. Prof. Waldemara Dutkiewicza postawione jest już w obliczu wieczności, a my wspominamy Jego twórcze dokonania i owocną z Nim współpracę. Jego duża wiedza, otwarte myślenie, samodzielność, pracowitość i wielka życzliwość pozostaną wzorem dla nas wszystkich.

Niewątpliwie na co dzień będzie nam bardzo brakowało Waldemara – Jego charakterystycznej postaci, uśmiechniętej twarzy, ciepłego głosu i Jego czynnej – wychodzącej na nasze spotkanie – dobroci.

Uczestnicząc wraz z siedmioosobową delegacją Senatu krakowskiej AWF (z JM Rektorem J. Zdebskim na czele) w uroczystej liturgii pogrzebowej i towarzysząc zmarłemu Koledze w ostatniej ziemskiej drodze z Katedry na cmentarz (w długim orszaku ponad tysiąca osób) byłem i jestem przekonany, że Waldek nie wszystek umarł, że wiele z Niego pozostanie w naszych umysłach i sercach. Została przecież Jego naukowa twórczość oraz bogate świadectwo Jego życia.

I za to mu serdecznie dziękujemy.

 Marian Bukowiec

Kraków – w marcu 2007

 

Kim dla mnie był i pozostanie Profesor?

 Moja cała droga zawodowa łączy się z Profesorem. Pracowałam z Profesorem w jednym zakładzie na AŚ ponad 20 lat i od początku istnienia WŚ na tym samym wydziale WFiT. To Profesor nauczył mnie sztuki pracy naukowej, dydaktycznej, zawsze służył swoją wiedzą, radą, a zarazem życiową mądrością. To On podpowiadał, odkrywał tajemnice „doskonałości” pracy w zespole ludzkim, przez swój sposób bycia i styl zarządzania w pracy zawodowej. Był moim konsultantem naukowym i recenzentem pracy doktorskiej, którą broniłam w AWF – Warszawa, również w przygotowaniu rozprawy habilitacyjnej.

Dawał poczucie bezpieczeństwa, a jeśli już krytykował to robił to niemal po „ojcowsku”. Wszędzie tam,
gdzie się pojawiał, to coś budował wokół siebie, nigdy nie szczędził sił, czasu, nie ograniczał możliwości kontaktu ze sobą. Można powiedzieć, że wychował młodsze pokolenia naukowców tzw. „Szkoły Profesora Dutkiewicza”.

Trudno więc wyrazić słowami tę wielkość Profesora człowieka – naukowca. Profesor stanowi dla mnie wzór wspaniałego Mistrza, Nauczyciela, Wychowawcy i tak już pozostanie. Myślę, mogę określić działalność Profesora z całą świadomością, że był to Człowiek-Instytucja, który żył dla innych.

 Bożena Zawadzka